Gnostyk

myśli człowieka podwójnego

Wpisy z tagiem: Przebudzenie

Nadzwyczajnie jest dochodzić do pustki w swoim życiu. Rzeczy, osoby, sprawy, od których do tej pory warunkowałem swoje szczęście, tracą swoją moc nad moim spokojem. Pustka to nie próżnia. Pustka tworzy przestrzeń, która może zostać wypełniona Nienazwanym.

Ostatnio, gdy wspominałem w gronie przyjaciół o potrzebie porzucenia wszelkich przywiązań, spotkałem się z zarzutem: „Jak można przestać być przywiązanym do ukochanej osoby, do własnego dziecka, do kota? Przecież przywiązanie to jest miłość. Jeżeli przestaniemy być do nich przywiązani, to nie będziemy już kochać, dbać, nie będzie nas już obchodzić Żona, Dziecko, Praca. To straszne.”

Przywiązanie nie oznacza wcale Miłości. Czy znacie małżeństwa, w których małżonkowie się nienawidzą, ale są ze sobą od wieków i nie mogą bez siebie żyć? Czy znacie rodziców tyranów lub wręcz prześladowców sowich dzieci, którzy mimo wszystko są do nich bardzo przywiązani i właśnie dlatego uważają, że to są ich dzieci i powinny postępować tak jak oni od nich tego oczekują.

Przywiązanie bierze się nie z miłości tylko z ego, z fundamentalnej potrzeby pochłaniania przez nasze ego całej dostępnej rzeczywistości. Ego ma konstrukcję czarnej dziury, ktokolwiek dostaje się w jego orbitę natychmiast zostaje zassany. Im bliżej środka tym bardziej jest mój i tym bardziej jestem do niego, niej przywiązany. Oczywiście przywiązanie może istnieć obok naszej miłości do naszych dzieci, ale nie jest jej warunkiem, a wręcz ogranicza tę miłość, bo zamiast rzeczywiście myśleć o ich dobru, myślimy o tym jakie jest ich dobro w związku z nami.

Generalnie to z przywiązania bierze się całe cierpienie człowieka. Przywiązani do naszych wyobrażeń, ludzi, rzeczy, sytuacji tęsknimy, pragniemy ich, a gdy je osiągamy, drżymy przed ich utratą.

Stawcie temu czoło: NIC NIE POSIADACIE. Wszystko, co posiadacie, czy kim wydaje się Wam, że jesteście, zostanie Wam odebrane wcześniej czy później. Nic, co macie, nie wpływa na to kim jesteście. Nie jesteście lepsi przez to, że macie to czy tamto, albo piękną żonę, albo wykształcenie. To wszystko jest zewnętrzne do tego kim jesteście nawet wtedy, gdy bardzo mocno się z tym utożsamiacie. Jeżeli na tym zewnętrznym stawiacie swój dom szczęścia, to możecie być pewni, że przy pierwszej wichurze legnie on w gruzach. „Gdzie skarb Twój tam serce Twoje.”

Nic nie przeszkadza nam, by cieszyć się życiem, doceniać radość i miłość, jaką wnoszą w życie nasi bliscy, dbać o tych najbliższych, czerpać satysfakcję, jaką może dawać praca, czy inne działanie. Ale nie przywiązujmy się.

Jednak, gdy się do tego przywiązujemy, tracimy wolność, zasilamy nasze ego i popadamy w szaleństwo, które całe społeczeństwo nazywa normalnością, i które sprawia, że wręcz nie możemy być szczęśliwi.
Nie dystansujmy się od ludzi, od życia. Nie udawajmy, że jesteśmy kimś więcej niż jesteśmy, ale też nie przywiązujmy się. Będziemy mogli wtedy naprawdę zwrócić oczy w stronę wyjścia z jaskini.

Świadomy Sen

Brak komentarzy

Śniło mi się, że jadę samochodem po Ostrobramskiej, w Warszawie. Jechałem z moją Przyjaciółką dużym samochodem. W pewnym momencie wydarzył się wypadek. Nie pamiętam szczegółów, ale wylądowaliśmy na pasie zieleni rozdzielającym jezdnie. Wyszliśmy z samochodu i tak mi było przykro, że ten nowy ładny samochód jest cały powgniatany.

I nagle zrozumiałem: a może to tylko sen. Zdało mi się to prawdopodobne, że to wszystko nie dzieje się na prawdę lecz, że tylko śnię. Powiedziałem do Przyjaciółki:

- Kasiu, a co jeżeli to sen? Może to wszystko nam się śni? Jeżeli tak, to będę mógł myślą naprawić samochód.

- Spróbuj – powiedziała – może to rzeczywiście sen.

Wyciągnąłem rękę w stronę samochodu i wytężyłem wolę…

I blacha wgniecionych drzwi zaczęła się odkształcać.

To było niesamowite i przepełniło mnie radością. Dzięki świadomości tego, że śnię czułem pełną kontrolę nad rzeczywistoscią.

- Kasiu, my śnimy. My na prawdę śnimy. Nic się nie stało.

Gdy sobie uświadomiłem, że śnię nie naprawiałem już dalej samochodu. Straciło znaczenie co się stało. Najważniejsze było, że jestem świadomy tego, że to co uważałem za przykre zdarzenie nie dzieje się na prawdę.

Teraz myślę, że podobnie jest z Oświeceniem. Z jednej strony, gdy zrozumiemy, że życie, którym żyjemy jest tak na prawdę snem będziemy mogli kształtować swoje życie zgodnie z własną wolą. A z drugiej strony nie będziemy musieli już w ogóle w tą rzeczywistość snu ingerować, bo przecież to tylko sen i pora przebudzić się do życia w innym, prawdziwym świecie.

Istnieje oczywiście pokusa, by dalej śnić bawiąc się rzeczywistością snu i układając swoje życie wedle swoich pomysłów (patrz. książki typu „Sekret” i cała filozofia think-pink). Ale już po chwili zabawy stanie się to absurdalnym pomysłem dla prawdziwie budzącego się. Ponieważ prawdziwe przebudzenie dotyczy innej świadomości, innej rzeczywistości, a to co śnione traci na znaczeniu i tylko odwraca naszą uwagę od dalszego procesu budzenia się.

Gdy śnimy nasza świadomość nie jest naszą. Jest często zaciemniona, często utożsamiamy się ze śnioną osobowością, którą nie jesteśmy. A potem budzimy się i jesteśmy sobą, jest to inne istnienie.

Czy zauważyłeś już to, że śnisz? Obudź się.

Obudziłem się.

Pomimo koszmarów sennych codzienności.

Obudziłem się.

By na nowo zacząć dzień.

Obudziłem się.

Wstałem wreszcie prawą nogą.

Obudziłem się.

Wreszcie Słońce rozświetla moje oczy.

Obudziłem się.

Nie jestem już zmęczony i senny.

Obudziłem się…

Wtem unoszę się w powietrze.

A może jednak…

Wreszcie się obudziłem.

Teraz jestem prawie pewny.

Poprzednie obudzenie było snem.

A teraz.

Obudziłem się…

Do pewnego stopnia.

Sen

Brak komentarzy

Zasypiasz i wtedy powstaje świat
Za każdym razem nowy, choć czasem coś powraca.
Gdy zasypiasz, sen staje się życiem
Intensywnym, innym, odbija to, czego doświadczałeś,
Albo co doświadczysz.

Zasypiasz, śnisz to czego się boisz, to czego pragniesz,
Albo to co widziałeś.

A potem budzisz się i umierasz Ty ze snu.
Umiera Twoje wcielenie.

Znowu to Ty.
Znowu podejmujesz na chwilę przerwaną rzeczywistość dnia.
Czasem miniony sen Cię zainspiruje, czasem przerazi, ale to tylko sen.
W końcu to jest Twoje życie, Ty jesteś naprawdę Ty.

A potem przychodzi noc, i znowu zasypiasz…

Kolejne wcielenie, kolejny sen, kolejna wersja nowego Ciebie powstaje i rozpada się.
A gdy przypomnisz sobie we śnie, że śpisz?
Możesz wszystko zmienić.

Życie to sen. A kim jesteś na Jawie?

Pijani

2 komentarzy

Czy żyjesz trzeźwo, mój bracie?

Co Cię dziś odurzyło?

Może myśl o władzy w głowie ukryta?

Może miłości pragnienie?

Albo brzucha głód seksualny?

Czy też strach o swoje istnienie?

 

Dbasz jeszcze czasem o ciszę?

Wolność od śpiewu chaosu?

Ciiiiszzzaa

 

Chcesz trzeźwym być? Porzuć siebie…


  • RSS