Coraz częściej natrafiam w Internecie na wszelkiego rodzaju sensacyjne artykuły opisujące jak to jakaś Pani Doktor albo Pan Doktor (najczęściej z USA) dokonali sensacyjnego odkrycia potwierdzającego coś co do tej pory „oficjalna nauka” odrzucała, a co teraz niezbicie zostało dowiedzione i wreszcie wiemy, że naprawdę myśli są stwórcze, albo że człowiek posiada duszę, lub inne tego typu sensacyjne potwierdzenia.

Wszystkie te doniesienia są z jednej strony okraszone naukowym słownictwem, podkreśla się autorytet autorki/autora badań, a jednocześnie mowa jest o rewolucji świadomości, o odkryciu ingerencji Boga, o ewolucji człowieka itp.

Niestety wystarczy poszperać w Internecie, by okazało się, że dany autor ma doktorat nie w tej dziedzinie, którą bada, jeżeli w ogóle coś go łączy z nauką.

Tego typu odkrycia dla naukowców są nie do przyjęcia z prostego powodu: nie da się ich zweryfikować. Te pseudobadania, przy założeniu dobrych intencji „badaczy”, albo nie opierają się na podstawach logicznego myślenia, albo są nie do sprawdzenia w warunkach kontrolowanych, albo po prostu mają błędne założenia u podstaw. Dodatkowo nawet w oficjalnej nauce każda teoria naukowa ma pewien stopień prawdopodobieństwa, bo – jak wiele razu już się okazywało – to, co odkrywamy jako prawdę, może okazać się kłamstwem albo najwyżej kawałkiem większej całości. Dlatego głoszenie z takim entuzjazmem „prawd” objawionych, które mają dowodzić duchowej strony świata jest smutne i odwraca od uwagę od tego, co naprawdę Duchowe.

Rozumiem, że ludzie poszukujący chcą jakiegokolwiek potwierdzenia dla swoich wewnętrznych odczuć. Chcieliby namacalnego dowodu, że ich przekonania nie są iluzją. Inwestują tak dużo czasu swojego życia w duchowe poszukiwania, że każdy dowód na to, że istnieje świat duchowy, byłby dla nich niezwykle cennym potwierdzeniem sensowności starań.

Pojawia się tu jednak problem natury GNOSTYCZNEJ. Tzn. za pomocą zmysłów, osobowości i naszego ego nie mamy dostępu do tego, co prawdziwie Boskie. Oczywiście, że myślenie jest stwórcze, bo cała rzeczywistość jest tworem naszej świadomości, samo to jak ją interpretujemy tworzy nasz świat, zgodnie ze słowami „świat jest taki, jaki nam się wydaje, że jest”. Ale naszym ja, naszą osobowością nie dotrzemy do Prawdy, nie udowodnimy nikomu, że GNOZA jest prawdziwym poznaniem. GNOZA jest poznaniem wewnętrznym i jako takie nie podlega weryfikacji naukowej.

Nasza prawdziwa Boska Istota, ukryta w naszym wnętrzu, należy do Innego Królestwa. Nie znajdziemy więc potwierdzenia tego, co Duchowe, przez badanie tego świata. Możemy jedynie znaleźć ślady na piasku rzeczywistości Tego, co wieczne.

Zachwycając się pseudonaukowymi koncepcjami (łagodnie je nazywając), doszukując się we wszystkim znaków danych ludzkości, przestajemy szukać Boga w nas samych. To w nas jest ukryta Prawdziwa rzeczywistość, dowody na istnienie Boga i Boskiego świata. To w nas może przebiegać prawdziwa Rewolucja od istoty ziemskiej do Istoty Niebiańskiej. Lecz na tej drodze nie ma miejsca dla ego i tanich cudów.

Niemożliwe jest poznanie Boskiego za pomocą tego, co ziemskie, i każdy, kto tego pragnie, musi dokonać procesu całkowitej przemiany swojej istoty, rozpuszczenia tego, co stare, a odbudowy tego, co Boskie.

Nie ma drogi na skróty, a zachwycanie się śladami Boga zostawionymi na piasku nie przybliży nas do Tego, który ślady te zostawił.