Jednym z kluczowych motywów we wszystkich mitologiach jest walka dobra ze złem. Ta walka biegunów ma swoje korzenie w naturze naszej rzeczywistości, gdzie biegun dobra, piękna, szczęścia zawsze napotyka swoje przeciwieństwo. Ten drugi negatywny biegun staje się punktem odniesienia wszelkich starań człowieka, przez to, że albo próbujemy walczyć z jego przejawami, albo próbujemy ich uniknąć.

Zło, rozpad, śmierć, nienawiść, przemoc itp. są jednak nieodłączną częścią otaczającego nas świata i są nie do uniknięcia, nie do pokonania. W Apokalipsie św. Jana czytamy, że bestia jest spętana na 1000 lat, a pokonana dopiero w akcie końcowym, gdy nasza rzeczywistość przestanie istnieć. Można więc ograniczyć wpływy zła na jakiś czas, tak jak uczynili to katarzy w XII i XIII wieku, ale ono zawsze upomni się o swoje, czego katarzy doświadczyli bezpośrednio na sobie.

Niemniej istotnym aspektem walki ze złem jest walka ze złem w nas samych. Walka ze złem, jaką człowiek podejmuje w sobie samym, próbując wyeliminować w sobie te cechy charakteru, pożądania, myśli, zachowania, które uważa za złe, grzeszne i szkodliwe. I tak samo jak w rzeczywistości zewnętrznej tak i w nas samych często walka ze złem powoduje tylko spiętrzenie napięć i wybuch. Tak prowadzona walka przez wypieranie ciemnych stron naszej osobowości, naszego ego przy pomocy siły naszej zwykłej woli kończy się stworzeniem sfery cienia, który atakuje nas z poziomu naszej podświadomości i sabotuje nasze szczytne dążenia, tak że możemy za Pawłem powiedzieć „czynię to czego nie chcę, a nie czynię tego co chcę”.

A jednak wielu nauczycieli duchowych, w tym Jezus z Nazaretu, głosi, żeby bezwzględnie wyeliminować w sobie wszelki stan upadku, wszelkie zło, wszelki grzech. Budda mówi o porzuceniu wszelkiego pragnienia, wszelkich rządz itd.

Fundamentalnym kluczem jest tu nieużywanie do walki ze złem swojego ego, które jest fundamentalnie złe w tym znaczeniu, że jest ukierunkowane na siebie, egocentryczne. Ego jest bowiem kotwicą, która wiąże nas z tym światem upadku i w to w ego zawarty jest cały dualizm naszej rzeczywistości. Nie można więc walczyć z ego za pomocą ego.

Jak toczyć wiec walkę ze złem? Jak wyeliminować w sobie to, co nieświęte? Czy w ogóle jest to konieczne, czy jest to możliwe? Jak rozpoznać tę właściwą walkę, która prowadzi do Wewnętrznej Przemiany, od tej, która spycha zło do cienia?
Prawdziwe Dobro, Miłość i Prawda to Światło, Bóg. To, co uważamy za dobro w tym świecie, za miłość w tym świecie, jest tylko alegorią tego czym jest to, co Prawdziwe. Nie chodzi więc o to, by wspierać w sobie dobro tego świata, walcząc w sobie ze złem tego świata, gdyż poruszamy się wtedy w stanie upadku. To, co konieczne, to ukierunkowanie naszego dążenia na Dobro Prawdziwe; wyłączy nas to wtedy z niekończącego się konfliktu, a pozwoli nam prawdziwie przemienić nasze życie.

Gdy odnajdziemy w sobie ukrytą Boską Iskrę, która jest Prawdziwym Źródłem Miłości, to dopiero wtedy możliwa będzie prawdziwa walka między Światłem a ciemnością. W tej walce nie chodzi o to, żeby wypolerować naszą osobowość, żeby nasze ego było piękniejsze i bez skazy. Celem jest wyzwolenie Boskiej Istoty. My sami musimy przygotować w sobie dla niej miejsce, stać się dla niej Świątynią. Walka ze złem jest wtedy walką ze wszystkim, co ziemskie w naszej istocie, i nie jest to walka, którą prowadzimy przy pomocy ziemskiej woli. Poprzez codzienne ukierunkowanie i tworzenie przestrzeni w nas samych dla tego, co Boskie, oddajemy nasze chęci, pragnienia, myśli związane z tym światem. Czasem wymaga to od nas zdecydowanych zmian w życiu i w reakcjach na okoliczności życiowe. Zmiany te nie mogą jednak być forsowane przez ego.

Każda walka, nieważne jak wydawałaby się szczytna, gdy podejmowana jest z lęku, ze strachu, będzie walką, którą podejmuje ego w celu przetrwania. Nieważne, czy jest to lęk przed byciem grzesznym, czy lęk przed boską karą, czy lęk przed utratą darów, które zostały nam udzielone na naszej duchowej drodze. Taka walka jest fałszywa, ponieważ nie sięga źródła zła. Tylko walka podejmowana w Miłości i Współczuciu bez dbałości o własną istotę, o własne dobro, jest uwalniająca.

Za każdym więc razem, gdy będziecie chcieli w sobie samych zanegować jakąś myśl, jakieś uczucie, czy cechę, która jest niewłaściwa, zastanówcie się, czy robicie to dlatego, że ktoś Wam tak kazał, ktoś Was postraszył konsekwencjami zła, czy dlatego że tęsknicie i miłujecie Światło, dlatego, że nie chcecie już dalej żyć w tej rzeczywistości upadku i że chcielibyście prawdziwie pomóc także innym ludziom w ich niedoli.