Gnostyk

myśli człowieka podwójnego

Gdy byłem młody, wiedziałem,

Byłem pewny i znałem.

Gdy byłem młody, byłem prorokiem,

Byłem mesjaszem i głosicielem prawdy.

 

Gdy rosłem, traciłem wiarę,

Znalazłem zwątpienie,

Zauważałem błędy,

Boleśnie nauczyłem się pokory.

 

Teraz nie wiem już nic,

Nie znam odpowiedzi,

Nie jestem pewny.

Mam nadzieję, że Bóg istnieje.

 

Ale odkryłem w sobie rozwagę,

Odkryłem spokój i akceptację siebie.

Już nie płaczę, gdy błądzę,

Nie siwieję, gdy boli.

 

Stoję w Świetle i mam nadzieję,

Że to, co uważam za Światło,

Nie jest w rzeczywistości ciemnością.

 

A gdyby tak się właśnie okazało?

To trudno, przyjmę kolejną lekcję z pokorą.

I woke up.

In spite of nightmares of everydays.

I woke up.

To begin the day anew.

I woke up.

Finally on the right side of the bed.

I woke up.

Finally the sun shines through my eyes.

I woke up.

No longer tired or sleepy.

I woke up…

Suddenly I drift up in the air.

And yet….

At last I woke up.

Now I’m almost certain.

Previous awakening was a dream.

And now.

I woke up…

To some degree.

Obudziłem się.

Pomimo koszmarów sennych codzienności.

Obudziłem się.

By na nowo zacząć dzień.

Obudziłem się.

Wstałem wreszcie prawą nogą.

Obudziłem się.

Wreszcie Słońce rozświetla moje oczy.

Obudziłem się.

Nie jestem już zmęczony i senny.

Obudziłem się…

Wtem unoszę się w powietrze.

A może jednak…

Wreszcie się obudziłem.

Teraz jestem prawie pewny.

Poprzednie obudzenie było snem.

A teraz.

Obudziłem się…

Do pewnego stopnia.

Coraz częściej natrafiam w Internecie na wszelkiego rodzaju sensacyjne artykuły opisujące jak to jakaś Pani Doktor albo Pan Doktor (najczęściej z USA) dokonali sensacyjnego odkrycia potwierdzającego coś co do tej pory „oficjalna nauka” odrzucała, a co teraz niezbicie zostało dowiedzione i wreszcie wiemy, że naprawdę myśli są stwórcze, albo że człowiek posiada duszę, lub inne tego typu sensacyjne potwierdzenia.

Wszystkie te doniesienia są z jednej strony okraszone naukowym słownictwem, podkreśla się autorytet autorki/autora badań, a jednocześnie mowa jest o rewolucji świadomości, o odkryciu ingerencji Boga, o ewolucji człowieka itp.

Niestety wystarczy poszperać w Internecie, by okazało się, że dany autor ma doktorat nie w tej dziedzinie, którą bada, jeżeli w ogóle coś go łączy z nauką.

Tego typu odkrycia dla naukowców są nie do przyjęcia z prostego powodu: nie da się ich zweryfikować. Te pseudobadania, przy założeniu dobrych intencji „badaczy”, albo nie opierają się na podstawach logicznego myślenia, albo są nie do sprawdzenia w warunkach kontrolowanych, albo po prostu mają błędne założenia u podstaw. Dodatkowo nawet w oficjalnej nauce każda teoria naukowa ma pewien stopień prawdopodobieństwa, bo – jak wiele razu już się okazywało – to, co odkrywamy jako prawdę, może okazać się kłamstwem albo najwyżej kawałkiem większej całości. Dlatego głoszenie z takim entuzjazmem „prawd” objawionych, które mają dowodzić duchowej strony świata jest smutne i odwraca od uwagę od tego, co naprawdę Duchowe.

Rozumiem, że ludzie poszukujący chcą jakiegokolwiek potwierdzenia dla swoich wewnętrznych odczuć. Chcieliby namacalnego dowodu, że ich przekonania nie są iluzją. Inwestują tak dużo czasu swojego życia w duchowe poszukiwania, że każdy dowód na to, że istnieje świat duchowy, byłby dla nich niezwykle cennym potwierdzeniem sensowności starań.

Pojawia się tu jednak problem natury GNOSTYCZNEJ. Tzn. za pomocą zmysłów, osobowości i naszego ego nie mamy dostępu do tego, co prawdziwie Boskie. Oczywiście, że myślenie jest stwórcze, bo cała rzeczywistość jest tworem naszej świadomości, samo to jak ją interpretujemy tworzy nasz świat, zgodnie ze słowami „świat jest taki, jaki nam się wydaje, że jest”. Ale naszym ja, naszą osobowością nie dotrzemy do Prawdy, nie udowodnimy nikomu, że GNOZA jest prawdziwym poznaniem. GNOZA jest poznaniem wewnętrznym i jako takie nie podlega weryfikacji naukowej.

Nasza prawdziwa Boska Istota, ukryta w naszym wnętrzu, należy do Innego Królestwa. Nie znajdziemy więc potwierdzenia tego, co Duchowe, przez badanie tego świata. Możemy jedynie znaleźć ślady na piasku rzeczywistości Tego, co wieczne.

Zachwycając się pseudonaukowymi koncepcjami (łagodnie je nazywając), doszukując się we wszystkim znaków danych ludzkości, przestajemy szukać Boga w nas samych. To w nas jest ukryta Prawdziwa rzeczywistość, dowody na istnienie Boga i Boskiego świata. To w nas może przebiegać prawdziwa Rewolucja od istoty ziemskiej do Istoty Niebiańskiej. Lecz na tej drodze nie ma miejsca dla ego i tanich cudów.

Niemożliwe jest poznanie Boskiego za pomocą tego, co ziemskie, i każdy, kto tego pragnie, musi dokonać procesu całkowitej przemiany swojej istoty, rozpuszczenia tego, co stare, a odbudowy tego, co Boskie.

Nie ma drogi na skróty, a zachwycanie się śladami Boga zostawionymi na piasku nie przybliży nas do Tego, który ślady te zostawił.

Tęsknię za innym brzegiem,

Za lądem bezkresnym, co z niebem się styka.

Za drzwiami białymi przez, które moja istota przeniknie.

 

Choć wszystko w mym życiu spełnione,

To tęsknota serce rozrywa.

 

Nikt i nic tej tęsknoty nie zaspokoi.

Choć próbować wypełnić ją czymś, to myśl pierwsza.

Można próbować ją zapić rzeczywistością.

Można próbować zagłuszyć miłością.

Można próbować zakrzyczeć gniewem.

Albo zamurowac serce.

 

Pozostaje mi nadzieja, że Tęsknota do czegoś prowadzi.

Że gdy mury runą, a ja umrę, to zabrzmi Głos.

Prawdziwy.

Pytanie

Brak komentarzy

Kim chciałbym zostać?

Jako dziecko odpowiedziałem:

Chciałbym zostać strażakiem.

Chciałabym zostać panią doktor.

Chciałbym zostać piłkarzem.

 

Kim chciałbym zostać?

Jako młodzieniec oznajmiłem:

Chcę zostać gwiazdą rocka.

Chcę zostać sławnym podróżnikiem.

Chcę zostać odkrywcą.

 

Kim chciałbym zostać?

Jako dorosły mówiłem:

Pracuję nad tym, by zostać dyrektorem.

Piszę moją pierwszą książkę, będę pisarzem.

Chcę ukończyć moje badania i dokonać odkrycia.

 

Kim chciałbym zostać?

Jako „dojrzały” dorosły mówiłem:

Muszę ugruntować swoją pozycję.

Jeszcze jedna góra i zdobędę wszystkie ośmiotysięczniki.

Nie udało mi się zawodowo, ale mam wspaniałą rodzinę.

 

Gdy się zestarzałem, pozostały tylko wspomnienia.

Myślałem o tym, kim byłem, o tym, czego doświadczyłem, co dokonałem.

 

A gdy umarłem, stanąłem przed mym Sędzią, a on zapytał mnie:

Czy choć raz zastanowiłeś się: Kim jestem?

Jaskinia

Brak komentarzy

Jeżeli żyjemy w jaskini,
A wszystko, co w sobie znamy, jest cieniem,
To czym jest nasze życie, czym jesteśmy my?

Jeżeli wszystko jest cieniem,
To kto się budzi i wychodzi z jaskini?

Znasz kogoś kto wyszedł?
Co zobaczył?

Kto zobaczy Słońce prawdziwe?
Kto zobaczy rzeczywistość?
Ja czy ten Inny?

Chciałbym marzyć, że gdy się przebudzę
Zrozumiem swój sen i jego znaczenie.
Ego minie, a obudzę się prawdziwy
I zobaczę Słońce.

Sen

Brak komentarzy

Zasypiasz i wtedy powstaje świat
Za każdym razem nowy, choć czasem coś powraca.
Gdy zasypiasz, sen staje się życiem
Intensywnym, innym, odbija to, czego doświadczałeś,
Albo co doświadczysz.

Zasypiasz, śnisz to czego się boisz, to czego pragniesz,
Albo to co widziałeś.

A potem budzisz się i umierasz Ty ze snu.
Umiera Twoje wcielenie.

Znowu to Ty.
Znowu podejmujesz na chwilę przerwaną rzeczywistość dnia.
Czasem miniony sen Cię zainspiruje, czasem przerazi, ale to tylko sen.
W końcu to jest Twoje życie, Ty jesteś naprawdę Ty.

A potem przychodzi noc, i znowu zasypiasz…

Kolejne wcielenie, kolejny sen, kolejna wersja nowego Ciebie powstaje i rozpada się.
A gdy przypomnisz sobie we śnie, że śpisz?
Możesz wszystko zmienić.

Życie to sen. A kim jesteś na Jawie?

Bez względu na wszystko i wszystkie zdarzenia,
Żyjemy. I choć wszystko się zmienia,
Nie zmienia się nic.

Nie jesteśmy świadomi życia, istnienia, oddechu.
Nie znamy samych siebie, innych, czegokolwiek.

Posiąść chcemy wszystko i wszystkich;
Wtłoczyć w naszą prawdę, w naszą wizję świata.
Pragniemy wszystkiego, za wszystkim gonimy.

Boimy się wszystkiego, każdej możliwości.
Boimy się, że wszystko będzie jak dawniej.
Boimy się, że nic nie będzie jak dawniej.
Boimy się stagnacji i boimy się zmiany.
Boimy się, że nie osiągniemy tego, co chcemy.
Boimy się, że wreszcie osiągniemy to, czego pragnęliśmy.
Co wtedy…?

Świat jest tym, czym nam się wydaje, że jest.
A tak naprawdę? Czym jest?

Czy ktoś z nas jeszcze zadaje sobie jakieś pytanie?
Czy ktoś z nas jeszcze zajmuje się czymś istotnym?

Jesteś tam?
Jesteś?

” Gdy położysz się do łóżka, niech sen twoich powiek nigdy nie sklei,

nim nie rozważysz w sobie każdego twojego działania mijającego dnia,

Co zrobiłem źle? Co zdziałałem? Jaką zaniedbałem powinność?

Od pierwszego zaczynaj punktu, kolejno przechodząc do następnego.

Dalsze, jeśliś coś złego popełnił, to żałuj, a ciesz się, jeśliś żył jak należy.

W tej pracy ćwicz i pokochaj trudy łamania się z sobą.

Oto droga do boskiej dzielności.” - Pitagoras – „Złote Reguły”

 

Rachunek sumienia jest metodą stosowaną przez wiele wyznań, szkół duchowych, braterstw i zakonów. Przybrał on w wielu tradycjach różne oblicza. W tradycji europejskiej może kojarzyć się ze spowiedzią, z samobiczowaniem, z osądzaniem swych czynów, by ich żałować i robić sobie wyrzuty i biczować się mentalnie, z pokutą.

 

Natomiast dla wszystkich trzeźwo myślących poszukiwaczy Prawdy jest to prosta droga do uzyskania głębszej wiedzy na temat tego, kim jesteśmy. Rachunek sumienia, rozpatrywanie wydarzeń z perspektywy bezosobowego obserwatora pozwala zobaczyć nam siebie takimi jakimi jesteśmy w najważniejszym akcie, jakim jest nasze życie codzienne. Patrząc na to jak działamy, jak myślimy, co czujemy, co nas motywuje, jakie są skutki naszych działań możemy zobaczyć kim tak naprawdę jesteśmy, jaki jest nasz rzeczywisty stan. Nie musimy przy tym pograżać się w depresji, bo jeżeli nie mamy oczekiwań względem naszego ego, że będzie cudowne i wyjątkowe to taki realny obraz naszego stanu będzie pomocny i przyniesie ulgę, a nie spowoduje bólu.

 

Dzięki takiej retrospekcji, możemy wybaczyć naszym winowajcom, albo co niemniej ważne sobie samym, a także poprosić o wybaczenie. Nasze więzy karmiczne ulegają wtedy rozwiązaniu. Dajemy sobie i innym szansę, żeby przepracować właściwie to, co do nas przychodzi jako doświadczenie życiowe.

 

Często mówi się, że ludzie po śmierci oglądają swe życie od tyłu aż do narodzin widząc dzieki temu właściwy sens i rzeczywiste skutki wszystkich swoich wyborów i działań. Codzienne oglądanie naszych działań po zakończonym dniu właśnie według tej metody, może nam dać – szczególnie w relacjach międzyludzkich – możliwość nowego startu w dniu następnym. Wtedy moment śmierci nie będzie musiał wiązać się z bolesnym przeżyciem, jeśli na bieżąco przeżywaliśmy skutki naszych uczuć, myśli i działań. Jest to codzienne umieranie za życia, po to by móc prawdziwie żyć po śmierci.

 


  • RSS