Umieram.
Każdego dnia, gdy zasypiam.
Każdego dnia, gdy coś tracę.
Każdego dnia w chwili, gdy przeżywam rozczarowanie.

Umiera moje ciało.
Umieram, gdy widzę iluzoryczność moich starań i dążeń.
Umieram, gdy wreszcie rozpoznaję rzeczy takimi jakimi są.
Umieram, gdy nie widzę już dobrych wyborów.

Umarł blask i sens. Umarły budowle i scenariusze.

Umarła nadzieja i oczekiwanie.

Umarłem naprawdę, nie uciekam od umierania.

Powstaje przestrzeń.

Ból umierania ucicha, nie ma się już czego bać.
Lęki się ziściły i okazało się, że nie są mną.

Powstaje przestrzeń.

Czy w przestrzeni Coś się narodzi?