Nadzwyczajnie jest dochodzić do pustki w swoim życiu. Rzeczy, osoby, sprawy, od których do tej pory warunkowałem swoje szczęście, tracą swoją moc nad moim spokojem. Pustka to nie próżnia. Pustka tworzy przestrzeń, która może zostać wypełniona Nienazwanym.

Ostatnio, gdy wspominałem w gronie przyjaciół o potrzebie porzucenia wszelkich przywiązań, spotkałem się z zarzutem: „Jak można przestać być przywiązanym do ukochanej osoby, do własnego dziecka, do kota? Przecież przywiązanie to jest miłość. Jeżeli przestaniemy być do nich przywiązani, to nie będziemy już kochać, dbać, nie będzie nas już obchodzić Żona, Dziecko, Praca. To straszne.”

Przywiązanie nie oznacza wcale Miłości. Czy znacie małżeństwa, w których małżonkowie się nienawidzą, ale są ze sobą od wieków i nie mogą bez siebie żyć? Czy znacie rodziców tyranów lub wręcz prześladowców sowich dzieci, którzy mimo wszystko są do nich bardzo przywiązani i właśnie dlatego uważają, że to są ich dzieci i powinny postępować tak jak oni od nich tego oczekują.

Przywiązanie bierze się nie z miłości tylko z ego, z fundamentalnej potrzeby pochłaniania przez nasze ego całej dostępnej rzeczywistości. Ego ma konstrukcję czarnej dziury, ktokolwiek dostaje się w jego orbitę natychmiast zostaje zassany. Im bliżej środka tym bardziej jest mój i tym bardziej jestem do niego, niej przywiązany. Oczywiście przywiązanie może istnieć obok naszej miłości do naszych dzieci, ale nie jest jej warunkiem, a wręcz ogranicza tę miłość, bo zamiast rzeczywiście myśleć o ich dobru, myślimy o tym jakie jest ich dobro w związku z nami.

Generalnie to z przywiązania bierze się całe cierpienie człowieka. Przywiązani do naszych wyobrażeń, ludzi, rzeczy, sytuacji tęsknimy, pragniemy ich, a gdy je osiągamy, drżymy przed ich utratą.

Stawcie temu czoło: NIC NIE POSIADACIE. Wszystko, co posiadacie, czy kim wydaje się Wam, że jesteście, zostanie Wam odebrane wcześniej czy później. Nic, co macie, nie wpływa na to kim jesteście. Nie jesteście lepsi przez to, że macie to czy tamto, albo piękną żonę, albo wykształcenie. To wszystko jest zewnętrzne do tego kim jesteście nawet wtedy, gdy bardzo mocno się z tym utożsamiacie. Jeżeli na tym zewnętrznym stawiacie swój dom szczęścia, to możecie być pewni, że przy pierwszej wichurze legnie on w gruzach. „Gdzie skarb Twój tam serce Twoje.”

Nic nie przeszkadza nam, by cieszyć się życiem, doceniać radość i miłość, jaką wnoszą w życie nasi bliscy, dbać o tych najbliższych, czerpać satysfakcję, jaką może dawać praca, czy inne działanie. Ale nie przywiązujmy się.

Jednak, gdy się do tego przywiązujemy, tracimy wolność, zasilamy nasze ego i popadamy w szaleństwo, które całe społeczeństwo nazywa normalnością, i które sprawia, że wręcz nie możemy być szczęśliwi.
Nie dystansujmy się od ludzi, od życia. Nie udawajmy, że jesteśmy kimś więcej niż jesteśmy, ale też nie przywiązujmy się. Będziemy mogli wtedy naprawdę zwrócić oczy w stronę wyjścia z jaskini.